Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
ShittyKitty
Czy można nazwać życiem coś, co jest jednym nieustannym lękiem na wszelkie możliwe sposoby zagłuszanym, ogłuszanym, odsuwanym na jakiś czas z przejścia, przesuwanym z kąta w kąt jak absurdalny mebel, ale ciągle we wnętrzu izby walącym się, nigdy raz na zawsze na śmietnik nie wywalonym? I czy ja w ogóle widzę rzeczywisty świat, jeżeli lękam się, jeżeli lęk zawsze we mnie tkwi jak zatruta zadra, to płytko, to głębiej, tak, że powierzchnia - czymś tam w danej chwili znarkotyzowana, znieczulona - nie czuje go, ale on przecież we mnie jest. Ten lęk. Przecież wszystko, na co patrzę, i wszystko co słyszę, i wszystko, co pomyślę - jest moim lękiem skrzywione, spaczone, zdeformowane. Ten świat w moim oczach i w moich uszach, i w moich myślach to zupełnie jak gabinet krzywych luster w wesołych miasteczkach. Z tym tylko, z tym jednym nie do odsunięcia, nie do przesunięcia małym "tylko", że tam to jest komiczne, a tu tragiczne.
— Edward Stachura, "Fabula rasa"
Reposted byCzarnyKaptur CzarnyKaptur

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl